Chaszcze niby nie duże, ale jednak upierdliwe. Aby je skosić mężowe namęczyło się kilka godzin, z pozoru łatwa praca, nie wysokie trawki,a jednak można się przeliczyć, w końcu pokonał wiosenną zieleń, aż działeczka nabrała kształtu a nie tylko zarysu na planach. Widać jej proporcje i pracę jaką musimy jeszcze włożyć, aby została idealnie wyrównana, pełno dużych mrowisk, małych sadzonek dziko rosnących krzaczków, których można powiedzieć że prawie nie ma. Ale za to towarzystwo zwierzaków jest bajeczne, mały kicajek uciekający przed intruzami, sarny i piękne bażanty z kuropatwami umilają prace. I do tego nieziemska cisza jaka tam panuje jest niesamowita. Każdy mały etap jest wspaniałym uczuciem pozwala zbliżyć się do marzeń, choć wiadomo że zanim się spełnią czeka nas wiele pracy.
a tak buszujacy w trawie wyglądał podczas zachodu słońca
Piękne miejsce, pełne spokoju :-) Pozdrawiam, Ania
OdpowiedzUsuń