Są takie święta na które piekę torty, tworze małe dodatki, szykuje a potem padam na twarz . Wczoraj było takie właśnie święto, mimo iż córa wcześniej miała urodzinki to miniony dzień był dniem świętowanym z koleżankami z zerówki. Było malowanie pierniczków jadalnymi farbkami, mężowe stworzyło domek dla Barbie choć tylko w stanie surowym to córa zachwycona pomalutku będziemy tworzyć meble do niego i inne dodatki.Był też tort, bo przecież urodzin bez tortu nie może być, tort robiony do 3 w nocy, tort nad którym myślałam ze się rozpłacze gdyż lukier plastyczny zakpił sobie ze mnie i nie dość że się pofalował to i do tego zrobił się strasznie mokry, a aby robić nowy niestety nie było czas, najważniejsze że dziecię zadowolone .... Cudownego dnia dla Was a ja uciekam odpoczywać
p.s cerata niesamowicie zdała egzamin :D
Jubilatce WSZYSTKIEGO DOBREGO :) i czekamy na Was :)
OdpowiedzUsuńPierniczki i TORT nieziemskie...wyobrażam sobie ile pracy w to wszystko włożyłaś!
CUDA!
Ale warto zarwać noc dla zadowolenia dziecka :)
Piękny ten domek!
OdpowiedzUsuń